• Wpisów:36
  • Średnio co: 38 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 15:52
  • Licznik odwiedzin:4 422 / 1429 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Jezu.. Jak tak czytam, że ludziom brakuje drugiej połowy.. Kogoś do kochania.. To robi mi się strasznie smutno. I czuję się jak jakaś pizda. Mimo że mam kogoś takiego, kogoś na kim mogę polegać w stu procentach, kogoś, kto kocha mnie tak bardzo.... Cały czas mu to robię.. Znowu to zrobiłam.. Może ktoś powiedzieć Adamowi, żeby mnie zostawił, dopóki jeszcze może? Ja... nie chcę, żeby był nieszczęśliwy... a konsekwentnie do tego dążę...
  • awatar Gość: tyyyy aleś ty tu karyniła, jak jaki obszczymur, wstyd!!! pewnie nawet z tego żeś jeszcze nie wyrosła :( kolejny wstyd!!! Tragedia :(
  • awatar zoya.jasiński: anga... co się stało?? :/
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Zastanawiam się, co to naprawdę oznacza? Kiedy jestem sobą? Czy ta osoba, którą gram na co dzień, jest ze mną tak bardzo zżyta, że staje się mną? Czy jestem sobą na scenie, z przyjaciółmi, siostrą, czy tylko w samotności, kiedy nie muszę nikomu udowadniać, że mogę wszystko?
Po mojej ostatniej postaci scenicznej - Rochelle, zostało mi tak wiele myśli i zachowań, że zdarza mi się nie czuć żadnej różnicy między nią, a mną. Jej słowa wychodzą przez moje usta, a kiedy spoglądam w lustro, widzę ją w moich oczach. Chciałabym nią być. Taką głupawą nastolatką, której jedynym problemem jest brak coli ZERO..
A ja i moje bycie "sobą"? Chyba jednak sobą dla siebie jestem tylko w samotności. Kiedy brak innego towarzystwa nie ma wpływu na moje zachowanie i myśli. Jestem ja, moja cisza, moje łzy i mój szept do tych, których nie ma.

Sweet Sunday <3
  • awatar Another_dreams: ooo! o to właśnie chodzi ---> 2:22 https://www.youtube.com/watch?t=170&v=vDFiwvZdAfw
  • awatar Another_dreams: Wydaje mi się, że na to, kim jesteśmy składają się wszystkie nasze 'oblicza'. To naturalne, że inaczej zachowujemy się wśród znajomych, a inaczej przy rodzinie, musimy się dopasowywać do sytuacji.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Teraz widzę, że mam w swoim otoczeniu mnóstwo osób, które we mnie wierzą, wspierają mnie i mówią, że to co robię, jest dobre.
A Adam? Zaczynam się zastanawiać, czy on po prostu nie robi tego, żeby się mnie pozbyć. Może te ponad trzy lata to dla niego za dużo i chciałby spróbować czegoś innego. Nic na siłę. Zresztą nie jestem jedyną osobą, która tak uważa.
Fajnie tylko, że dał mi się w sobie zakochać, a teraz robi tak, jakbym nie miała dla niego większego znaczenia. Mogłam to przewidzieć wcześniej i zrobić jak z każdym innym. Według najprostszego planu:
1. Wybierz.
2. Zaznacz.
3. Usuń.
Taaak, bez faceta jest ciężko, ale z jednym przez dłuższy czas też nie jest kwitnąco.
Zaczęło się lato.
Więc może sezon na nowe "znajomości"?

Sweet Dreams
 

 

Cieszę się na to ognisko. Strasznie chciałam się z Wami gdzieś wybrać, ale chyba najlepiej mi wychodzi, jak coś już jest zorganizowane i wystarczy się pojawić.
Gusia.. Dzięki za tego szalonego kurczaka dzisiaj <wczoraj>. I za wyciągnięcie mnie z domu.
Czuję się nieważna. I to jest dla mnie takie nietypowe.. Muszę z kimś pogadać. Chciałabym mieć terapeutę. Albo butelkę wina i lustro, przy którym można je wypić.

Sweet Drink..
Dreams.
  • awatar Another_dreams: Ja też! Musimy się umówić na jakąś kawę, żeby nikt nam nie przeszkadzał:)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Hej, Kochanie..

Dlaczego potrafisz zaufać innej dziewczynie, zwierzać się jej, rozmawiać z nią? Dlaczego nie możesz się w ten sposób otworzyć przede mną? Dlaczego ona wie o wszystkich ważniejszych wydarzeniach w Twoim życiu? Dlaczego ona wie, co czujesz? Dlaczego ona mówi, że Cię kocha? Dlaczego robi to przy mnie? I dlaczego znaczy dla Ciebie tak dużo?
Czy naprawdę musisz mi to robić? I jeszcze zawsze stawać po jej stronie?
Nie chcę tego słuchać... Ale to 'tylko' znajoma. To dla Ciebie wszystko wyjaśnia, wszystko tłumaczy. Mówiłam Ci już, że nie jestem pewna siebie. I że jestem o nią zazdrosna.
Chcę być ważniejsza. Przynajmniej dla Ciebie.

Sweet Dreams,
SweetKitt
 

 
Bardzo długo mnie tutaj nie było. Co jakiś czas tylko czytałam wpisy innych, żeby być w miarę na bieżąco. Teraz jednak poczułam silną potrzebę pisania.
Chyba się stęskniłam.
Brakuje mi Waszych opinii.
Brakuje dzielenia się sobą.

Stoję na jakimś dziwnym życiowym skrzyżowaniu. Za sobą mam przeszłość, a przed sobą dwie drogi.
Jedna to efekt mojej najbardziej prywatnej i najdłuższej rozmowy z Marcinem. Mówił, że zastanawiał się nad moimi studiami i poradził mi przeprowadzkę do Krakowa na ten rok. Na PWST nie jestem jeszcze gotowa. Ten rok przeznaczyłabym więc na zadomowienie się w nowym miejscu, znalezienie pracy i korzystanie z zajęć w Policealnym Studiu Aktorskim - Larcie. #Lart
Tutaj są tylko dwa problemy: kasa i Adam. Utrzymanie się w Krakowie nie jest tanie, a zajęcia też nie są gratis.. Pwiedziałabym nawet, że są dość drogie. Poza tym musiałabym rozstać się z Adamem na bardzo długo, a ja chyba nie jestem na to gotowa.
Druga droga: zostaję tu gdzie jestem i szukam pracy, zostając nikim ważnym i nikim, kim bym chciała....
Minusy: Czy to nie wygląda jak marnowanie życia?

Gubię się w tym.. Chyba zaczynam żałować, że na tej drodze nie da się zawrócić.. Chciałabym cofnąć czas, uczyć się jak szaleniec, zdobywać stypendia i od gimnazjum rozwijać się w klasach teatralnych.
Chciałabym, żeby ktoś wziął mnie wtedy za rękę i powiedział, że o nic nie muszę się martwić.. Że zaprowadzi mnie do PWST, a potem na deski teatru. Nawet jakiegoś małego i nieznanego..

Dorosłam. I wcale mi się to nie podoba. Nie potrafię sama zająć się swoim życiem.
Zazdroszczę ludziom, którzy nie muszą się przejmować pieniędzmi i po prostu idą do przodu z zamkniętymi oczami, otoczeni różowym obłoczkiem, spełniając swoje marzenia, podczas gdy inni marnują swoje talenty i pragnienia z braku możliwości..

Ktoś mi poda rękę?



Sweet Life^.^
  • awatar Another_dreams: "...Życie da Ci kopa jeszcze nie raz, więc idź i krzycz! Wstań i biegnij. Pokaż, że umiesz, a następny krok zrobi się sam. Tylko rusz się, złap oddech. I walcz!" Brzmi znajomo? ;) Walcz! o swoje marzenia, o swoją przyszłość, o swoje szczęście! Bo przecież rozłąka z Adamem jest nieunikniona.. gdybyś szła na jakiekolwiek inne studia, byłoby to samo. Na temat kasy już nie raz gadałyśmy i wiesz, że dobrze Cię rozumiem.. ale jesteś zdolna i odważna, ze wszystkim sobie poradzisz! Nie poddawaj się.. im więcej przeciwności spotkasz na swojej drodze, tym bardziej wartościowym człowiekiem się staniesz <i wybitną artystką> Pokaż wszystkim, że jesteś boska, wspaniała i najlepsza! :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Ja jestem..
Zauważy to ktoś wreszcie?
  • awatar I love sport! ♥: Ja zauważam.:D
  • awatar SweetKitt: @Hej jestem Marcela: Dzięki ^^
  • awatar SweetKitt: @Another_dreams: Ja przez te ostatnie miesiące praktycznie nie wiedziałam, co to komputer, bo cały czas myślałam tylko o tym, żeby doba miała więcej godzin.. Po prostu brak czasu na maksa. Chyba dopiero ostatnio wakacje zaczęły się naprawdę :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Nasza trzecia rocznica już jutro.
Więc dlaczego zachowujemy się jak dzieci, które nie wiedzą, czego chcą?
Dlaczego potrafimy ze sobą rozmawiać dopiero wtedy, kiedy na słowa jest już za późno?
Dlaczego nie martwi mnie myśl, że nadszedł czas rozstania?

Wiem jedno: tym razem nie będzie mnie zatrzymywał. Jemu zapewne jest teraz wszystko jedno. Skończyły się dni sklejania związku, kiedy okazało się, na jak bardzo różnych rzeczach nam zależy. Otwieramy się przed sobą dopiero, kiedy jest już bardzo źle. Kiedy dochodzimy do wniosku, że i tak się nie uda, więc można sobie nawzajem powiedzieć wszystko, choćby nawet miało nas to zranić.

Ktoś się mną zaopiekuje...?



Sweet Dreams...
  • awatar Another_dreams: :((( <tuli> p.s gówno mnie obchodzi Twoja próba z marcinem.. w piątek masz być w jadze, chociaż na pół godziny!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
No i powrót do szkoły. Na dobry początek kilka dołujących ocen, które wcześniej znaczyły dla mnie dużo mniej. Teraz myślę o nich w kategorii "przeszkadzajek", które stają mi na drodze do robienia tego, co chcę. Samo myślenie o nich mnie wkurza, bo mam poczucie, że powinnam je poprawić, a nie mam na to czasu.

Jutro prawdopodobnie poprowadzę próbę, bo Marcin pewnie się spóźni. Mogłabym się przyzwyczaić do słuchania Jego głosu co wieczór przed snem *.* mimo że brzmiał jakby przez tydzień w ogóle nie spał, tylko imprezował albo pracował non stop..
Aż czasami się o Niego martwię.
W każdym razie nic mnie teraz nie obchodzi. Istnieje dla mnie tylko MOK i "Totally...". Szkoła nie zając... podobno
A Adam? Chciałbym się go pozbyć na jakiś czas, bo on mnie teraz nie potrafi w ogóle zrozumieć. Denerwuje mnie to i jestem zestresowana i wkurzona jeszcze bardziej.
Uhhhhhhhhhh... Nie wiem, co robić.

Sweet Dreams
  • awatar bl4ck sw4n: onie, trzeba iść w końcu do szkoły. tak bardzo się człowiekowi nie chce...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Taak, życie jest niesprawiedliwe. Jasne, że się o niego martwię i dbam o niego. A on z taką łatwością mnie zostawia... Jakby to było jego ulubione zajęcie.
Jakbym była starą i bezużyteczną zabawką, która już przestała się podobać, stała się nieciekawa. Nie widzi tylko tego, że niemal otwarcie mnie krzywdzi.
Nienawidzę tego, że go kocham. I jednocześnie kocham go nienawidzić.
 

 
Czuję się najgorzej. Mimo, że praktycznie cały weekend spędziliśmy razem, to nie miałam go dla siebie ani przez minutę. Nawet w nocy, zabrał mi kołdrę i odwrócił się tyłem nie zwracając na mnie uwagi. Teraz też, ja miałam się położyć, bo źle się czuję, ale oczywiście pierwszy zasnął i chrapał tak, że zrezygnowałam ze spania. A kiedy się obudził, wziął swoje rzeczy, mojego młodszego brata i sobie poszedł. Tak zwyczajnie. Nie chcę go więcej widzieć, ale jednocześnie nie mogę przestać płakać. Mistrz ranienia. Tym dla mnie jest.
 

 
No i mam co chciałam: próby dzień w dzień po kilka godzin.
Rzeczywiście myślałam, że nie będzie aż tak męcząco, ale daję radę. Czuję, że robię coś dla siebie i czuję się spełniona. Marcin traktuje mnie jak swoją prywatną asystentkę i wczoraj podziękował mi za wsparcie. Przedwczoraj za to zrobił mi awanturę, że zamiast dawać chłopakom przykład i ogarniać ich testosteron, pozwalam im robić, co chcą. Po czym przeszedł płynnie do uświadamiania mi, że jestem super zajebista i że pokazuję to od początku, więc powinnam, jako jedyna dorosła osoba w grupie, pomagać mu z utrzymaniem tego bajzlu i zrealizowaniem wyjazdu.
A że dla niego wszystko, to teraz będzie miał najlepiej zorganizowane próby w historii teatru
Za to przez próby nie mam czasu na resztę życia. Poza zajęciami zajmuję się tym, czego tam nie można zrobić, a jest ważne: uczę się roli, nadzoruję przygotowanie plakatu, zbieram scenografię i ogarniam kostiumy.
Aha, mam jeszcze jeden problem. W związku z brakiem miejsca w busie, nie możemy wziąć "ochroniarzy", czyli czterech sporych facetów, którzy w jednym momencie wyrzucają dwie dziewczyny. I Marcin powiedział, że w tym liceum we Wrocławiu, w którym mamy grać, jest też technikum i mogę ich wybrać na miejscu. Mam tylko nadzieję, że sobie poradzą ze sceną, bo rola jest niby mała, ale będą wtedy w centrum zainteresowania, tym bardziej, że to ich szkoła.

Uhhhhhhhh.. Ten wpis nie miał tak wyglądać, sorry, że piszę tylko o spektaklu, ale nic innego się u mnie teraz nie dzieje..

Sweet Day^^
 

 
Dziś pierwszy raz w życiu dzwoniłam na policję. A to dlatego, że prawie zostałam rozjechana na pasach, na zielonym świetle, przez jakiegoś idiotę, który nie potrafi przejechać skrzyżowania bez stwarzania zagrożenia. Pierwszym co zrobiłam, jak już mnie minął, było zapisanie sobie jego numeru rejestracyjnego. Pewnie ten telefon nic nie da, ale jestem usatysfakcjonowana.

Moje miasto - niby takie malutkie i nieważne, a chwilę przed tym nieoznakowane auto policyjne (chyba z drogówki) przejechało dwa skrzyżowania dalej starszego pana, wrzucam Wam link do artykułu, gdyby kogoś to interesowało:
http://podhale24.pl/aktualnosci/artykul/35393/Nowy_Targ_potracenie_na_przejsciu_dla_pieszych_zdjecia.html
Dodam tylko, że słyszałam, że pieszy nie przeżył tego spotkania i właśnie dlatego na miejscu zdarzenia znalazł się prokurator, ale komentarze mówią co innego, więc sama już nie wiem...

Sweet Dreams
  • awatar ForeverSleep: Ja właśnie dzisiaj na przystanku rozmawiałam z pewnym gostkiem. Opowiadał mi, że jechał busem aż tu nagle BUM. Kierowca potrącił jakiegoś faceta. Godzina ratowania życia, ale się nie udało..
  • awatar Another_dreams: Pozdro, nawet nie wiedziałam o tym wypadku.
  • awatar Folari: U mnie z dwa miesiące temu zrobili światła na mieście i też występują podobne akcje.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Jestem zła.

Denerwuje mnie to, że kiedy jedna rzecz zaczyna się układać, inna natychmiast się psuje.

Nareszcie w miarę dobrze dogaduję się z ojcem, dlatego w domu jest okej. Z przyjaciółkami wracamy do tego, co było dawno: częstych spotkań, rozmawiania zupełnie o wszystkim. I to wydaje się być takie naturalne. takie zgodne z porządkiem świata. Jakby tak było zawsze. I znalazłam nareszcie jakiś czas dla siebie. Ostatnio ciągle mi go brakuje. Byłam na siłowni prawie trzy godziny i naprawdę czuję, że zrobiłam sobie przyjemność. Mimo że najprawdopodobniej będę miała straszne zakwasy. Ale to nic, warto pocierpieć

Ale za to ja nie rozumiem Adama, a on nie rozumie mnie. Najwyraźniej nawet nie zwrócił uwagi, że mogę się jeszcze nim przejmować. Nie rozmawiamy, nie odpisuje mi. Obraził się, kiedy powiedziałam mu przez telefon, żeby się zastanowił, czym mógł mnie zdenerwować i po prostu się rozłączył, a teraz milczy. Wczoraj wieczorem u mnie był i zachowywał się teoretycznie normalnie, ale czułam, że coś jest nie tak. Nawet mnie nie pocałował.
Nie wiem już, co mam o tym myśleć.

Szkoda, że złamanego związku nie da się skleić taśmą.


Sweet Dreams
  • awatar SweetKitt: @Kotek :**: Dzięki:)
  • awatar Kotek :**: Niestety tak to już w życiu jest jedno idzie idealnie po myśli a drugie zaś nie:/ Mam nadzieję,że u ciebie się ułoży i będzie po twojej myśli :). Trzymaj się
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Niedziela była zwariowana

Wstaliśmy z Adasiem dosyć późno, jak zwykle. I po szybkiej kąpieli i śniadaniu wybraliśmy się na Zadział (wyciąg narciarski) na spacer. Postanowiliśmy trochę się przejść i napić się gorącej czekolady z bitą śmietaną w barze pod wyciągiem.
Trochę nieciekawie trafiliśmy, bo akurat odbywały się tam jakieś zawody i było bardzo dużo ludzi, więc szybko się ewakuowaliśmy.
Adam mieszka mega blisko wyciągu, więc poszliśmy do niego, umówiliśmy się z naszym wspólnym przyjacielem i polecieliśmy na przystanek autobusowy. Damian już na nas czekał koło galerii. Najpierw przez jakieś pół godziny plątaliśmy się bez celu, paląc papierosy, aż wreszcie panowie zdecydowali się iść na piwo. Dotarliśmy do jakiegoś baru, gdzie dziewczynka (wyglądająca na gimnazjalistkę) za barem, pytała nas o dowody Więc tam chłopaki wypili po trzy piwa, pograli trochę na maszynach i obejrzeliśmy bajkę. Akurat w telewizji puszczali Madagaskar 2. Fajnie było, ale ile można siedzieć w barze? W dodatku w niedzielę nie ma tam jedzenia, a zrobiliśmy się już głodni. I wtedy padła propozycja, żeby iść do McDonald's. U nas Mc jest straaaasznie daleko, ale już postanowiliśmy. Po drodze chłopaki jeszcze dwa razy kupowali piwo: w Żabce i na stacji benzynowej. Jak weszliśmy do Mc, chłopakom odbiło. Zdecydowanie się, co zamówić, zajęło nam całą wieczność. W końcu powiedziałam im, żeby szli zapalić, a ja coś wybiorę. Pasowało.
Ale prawdziwa akcja zaczęła się dopiero, jak wyszliśmy. Ja z Adamem mieliśmy iść do mojej siostry, a Damian był jeszcze umówiony z kolegą. Ale zanim się rozeszliśmy, oni postanowili wypić jeszcze po piwie. Kupili znowu na stacji i poszliśmy w stronę bloków, ale Damian chciał usiąść na ławce przy drodze, bo: "całą zimę nie siedziałem na ławce, bo były mokre i był śnieg. A ta suchutka, patrzcie!". Tym sposobem ja i Damian usiedliśmy, a Adam stał przed nami i trzymał sobie otwarte piwo, co jakiś czas popijając. Dopóki nie zobaczył radiowozu. Jak poszedł z gliniarzem wypisywać mandat to zastanawiałam się czy się śmiać, czy płakać. Dostał pierwszy w życiu mandat i jeszcze musieli mu wypisywać dwa razy, bo podpisał się w złym miejscu

Tak więc podsumowując: nie pijcie alkoholu w miejscach publicznych


Sweet Dreams
 

 
Cały czas odkrywam w mojej siostrzenicy Zuzi miliony nowych talentów. Dzisiaj, spędzając z nią kilka godzin, odkryłam trzy:

1. Talent do długich spacerów (Po dziesięciu minutach bolą ją nogi i chce na ręce. Ale potem mówi, że przecież jest już starszakiem i sobie poradzi, po czym zaczyna skakać po schodach i kopać zaspy.) tak na marginesie -> jest maluchem, a to, że potrafi pięknie kłamać odkryłam już dawno Ma to po mnie.

2. Talent do malowania abstrakcyjnych obrazów (jedna niebieska linia i tekst: "Aniuuuu, a das mi nową kartkę???" też po mnie

3. Talent do trudnych słów ("tata jest ignorantem" albo czasami ingnorantem, zależy jak jej wyjdzie ) ktoś ją tego nauczył, prawda?

Więc dzień minął mi na spacerowaniu, malowaniu i przegadywankach z Zuzanną.

Za to wieczorem uznałam, że z moim tatą coś jest nie tak. Jak Adaś po mnie przyszedł, to zapytał go, czy zostaje na noc, a kiedy powiedzieliśmy, że to ja idę do niego, powiedział: "dobranoc, jutro do kościoła!". Bez robienia problemów, jak to ma w zwyczaju. Szoook po prostu
Teraz leżę w łóżku Adasia z laptopem i przyglądam mu się, jak gra na komputerze. Chyba najwyższy czas go tutaj zaciągnąć^^

Sweet Dreams
  • awatar SweetKitt: @raandall: oj taak, jest przewspaniała i po prostu nie można jej nie uwielbiać :)
  • awatar raandall: musi być urocza :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Nie wiem jak jest.

Z jednej strony jest dobrze. Mam przecież ferie, kochającego faceta, miliony planów i całkiem spokojne życie.

No ale... Zawsze jest przecież jakieś "ale".

Ale połowa ferii minęła, a ja mam wrażenie, że ją zmarnowałam. Zamiast korzystać z wolnego czasu i robić to wszystko, co zawsze odkładam "na później", spędzać ferie aktywnie i spotykać się z przyjaciółmi, kręcę się tylko między moim domem, mieszkaniem siostry i Adamem. Z rzeczy, które zawsze odkładam, zrealizowałam tylko jedną - we wtorek wypożyczyłam sobie świetnie książki: "Obsydian" i "Onyks" i przeczytałam je jednym tchem. Muszę teraz zapolować na trzecią część: "Opal".
Kochający facet.. No cóż. Kocha mnie, to akurat wiem, ale miłość nie może usprawiedliwiać olewania i traktowania mnie jak powietrze... Coś, bez czego nie można żyć, ale jest się do tego tak przyzwyczajonym, że nie zwraca się na to uwagi. Tak, jest egoistą. A ja mu to wybaczę. I dalej będę udawać, że to jest w porządku. Bo go kocham. Ale lepiej, żeby jutro miał jakieś dobre argumenty. Bo się załamię.
Moje miliony planów jakoś nie dają się zrealizować. Brak kasy, czasu i ochoty. Przynajmniej Mati ratuje mnie przed siedzeniem z książką przez cały dzień. Dzięki, Młody
Spokojne życie, taaaaaaaaaaaa. Tylko jak tu być spokojną, kiedy świat, do którego przywykłam, zmienia się nagle za sprawą jednej osoby. Nie jestem pewna, co powinnam o niej myśleć, jak się zachowywać.. Nie znam jej, a chyba muszę się przyzwyczajać do spędzania z nią czasu. Ale to jest temat na oddzielny wpis. Pomyślimy.

No i została jeszcze moja kochana. Nie mogę bez niej długo wytrzymać. Ona najwidoczniej też, bo zadręcza mnie wiadomościami. Umówiłyśmy się na siłownię w przyszłym tygodniu. Trochę się martwię o jej powalony związek, ale nie pozwolę facetowi jej zranić. Przecież jesteśmy przyjaciółkami na zawsze <3

Ale plotę bez ładu i składu.
Chyba sama nie wiem już, co chciałam napisać.
Może lepiej to skończę

Sweet Dreams
  • awatar Bazinga!: faceci czasem tacy są, choć im zależy nie okazują tego a nas to wkurza i boli.
  • awatar Another_dreams: aaaa o kim ten wpis będzie?!? teraz mnie to będzie męczyć;p
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Jestem przezachwyconaszczęśliwa, cieszę się jak małe dziecko
Marcin załatwił nam występ 23 marca we Wrocławiu. Jejkuuu, jasne że stres, jasne że umieram, bo przecież nie jesteśmy gotowi, nawet scenariusza jeszcze nikt nie zna.. Ale to jest takie piękne, że nam się udało. Jak spełnienie jakiegoś najcudowniejszego snu. Pokazanie, że nawet grupce nie do końca ogarniętych małolatów z zadupia może się udać coś zrobić, coś osiągnąć, jeśli tylko tego chcą i do tego dążą.
I jak w takiej sytuacji przygotowywać się do matury???
Powiem Wam. Nijak.
Nie powiem kto i kiedy, ale ktoś kiedyś powiedział mi, że najważniejsze jest to, czego ja chcę i na czym mnie zależy. A zależy mi na teatrze. Na grze. I na tym, żeby swoją pracą, swoją pasją, wzbudzać emocje u innych.
Dlatego teraz mam proste priorytety: 'Totally over you' we Wrocławiu, a jak tylko skończy się zima i będzie ciepło i będzie słoneczko, ruszamy z filmem Mam tylko nadzieję, że to pójdzie lepiej niż w tamtym roku.

Bo dzisiaj M.. powiedział mi, że będę jeździć białym bentley-em. Czy wspominałam, że uwielbiam Marcina?
A, no i nie wspominałam, że 13 w piątek był w DDTVN.
Teraz będę sławna W końcu miałam z nim kiedyś profilowe na fb

Sweet Dreams <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Celowo ominęłam Walentynki. Temat bez sensu podejmowany co roku przez wszystkich: przeciwników i zwolenników. Jedni mówią o komercyjnym charakterze tego dnia, a inni zachwycają się jego atmosferą. Co ja myślę o Walentynkach? Może powiem za rok. Jak będę miała ochotę

Dla mnie tegoroczne Walentynki oznaczały ślub brata, na który nareszcie się doczekałam oraz urodziny Daniela. Więcej takich imprez poproszę.

O ślubie w zasadzie nie ma co pisać, bo było to tylko pół godziny w kościele i małe przyjęcie dla najbliższej rodziny "po". Najciekawsze było zamieszanie ze świadkiem, którym miał być mój drugi brat - Sławek. Tiaaaaa... Miał być, bo zachciało mu się jeszcze jechać na myjnię, żeby przemyć auto. Oczywiście ja zawsze z nim, zgrany team. A z nami mój Adaś. Bez kolejki nie byłoby ciekawie, więc kolejka oczywiście była. Zaczęli do nas dzwonić w pół do czwartej. Sławek z przekonaniem powtarzał, że za chwilę będziemy w kościele. No ale doterliśmy o 15.58. Zanim ja z Adamem wygramoliliśmy się z auta, Sławek dobiegł już do drzwi kościoła. No cóż. I tak nie zdążył, bo wcześniej nasz szwagier, który na szczęście miał przy sobie dowód, poszedł się podpisać i to on został świadkiem.
>>>Ustaliliśmy z Adamem, że w razie czego nie bierzemy Sławka na świadka<<<
Tak dla pewności.

Około 21.30 byliśmy już z Adamem na drugiej imprezie. U Daniela. 20 urodziny, co uświadomiło mi, że się starzeję szybciej, niżbym tego chciała. Myślałam, że nie będę się tak dobrze bawić, bo w zasadzie to znałam tylko parę osób, ale to szybko się zmieniło. Okazuje się, że mam wiele wpólnych tematów z chłopakami z klubu fantastyki, o co bym siebie ani ich nie podejrzewała. Było naprawdę super, trochę dziwnych gier, trochę alkoholu, trochę palenia z takiej niesamowitej, wielkiej sziszy, trochę całowania się pod jemiołą, trochę przekonywania ludzi, że krewetek z akwarium nie można zjadać i oczywiście trochę tęsknoty (a może tylko delikatnej melancholii) za tym, co było. I dalej zastanawiam się, jak można się podniecać sufitem. Ale najwyraźniej można

Muszę się jeszcze zgadać z Danielem, bo zapomniałam od niego książki. Taki tam pretekst, żeby się znowu spotkać i pogadać *.*

Sweet Dreams
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Nie wiem jak to jest, że ludzie potrafią latami udawać Twoich przyjaciół, a potem wystarczy jedna sekunda, jeden komentarz, jedno głupie słowo i nagle okazuje się, że mają Cię głęboko w dupie..
Znamy się od pieprzonego gimnazjum, przez parę lat byłyśmy praktycznie nierozłączne, potem zmiana szkół, poznanie nowych ludzi, ale to też nie było dla nas problemem. Widywałyśmy się po kilka razy w tygodniu, dopóki nie uwierzyła w jakieś kompletne bzdury, które na mój temat usłyszała od pseudoprzyjaciółki.. Ale ten zasrany kryzys też pokonałyśmy. Bo przecież zawsze w trudnych chwilach wspierałyśmy się nawzajem.. Kto mnie ratował, kiedy w moje imieniny przyszłam zapłakana, ubrana w różowy dres, z flaszką wódki w torebce? Ona. Bo wiedziałam, że choćby wszyscy o mnie zapomnieli, Ona pomoże. A kto pomagał Jej, kiedy dowiedziała się od wspomnianej wcześniej "pseudo..", że była potrzebna tylko po to, żeby dorwać się do Jej kuzyna? Albo kiedy miała dziesięć minut do wesela i totalny problem z fryzurą? Anka zawsze czuwa, nie? Jasne, że pomogłam. Przecież na tym to polega. A jak miała problem ze znajomymi z klasy? Nie pozwoliłabym im rozwalić Jej psychiki tak, jak chcieli. Ratowałam Jej imprezę i byłam świadkiem wielu, bardzo wielu łez, o których Ona wolałaby raczej zapomnieć.
A teraz? Nagle role się odwracają.
Dobrzy są źli, źli są dobrzy.
Na mnie powstaje jakiś dziwny publiczny najazd. Nie chciałam nigdy do tego doprowadzić, ale kiedy raz bronisz jakąś osobę przed oszczerstwami innej, a potem jesteś ofiarą ich połączonego ataku, odechciewa Ci się wierzyć w przyjaźń.



Sweet Dreams
 

 
Jest noc, a ja zamiast spać, jak normalny człowiek - w objęciach ukochanego, leżę sama z laptopem i zastanawiam się, jak najlepiej przedostać się do kotłowni, żeby sobie zapalić, nie budząc przy okazji ojca, kiedy będę przechodzić obok jego sypialni.
I kogo ja oszukuję, kiedy mówię, że to nie jest nałóg? Przecież coraz bardziej pogrążam się w paleniu i kiedy brakuje mi fajek, nie wiem, co mam ze sobą zrobić... Ale przecież nikt mi nie kazał palić. Poza tym fajki coraz droższe.. 14.20, żeby poczuć, jak płuca napełniają się dymem. To jest naprawdę niesamowite uczucie: zaciągać się i po chwili wydychać wszystko, co jest złe. Wszystkie problemy i zmartwienia. Nie palę, żeby się pokazać, czy "zaszpanować". Palę, bo mam wrażenie, że w jakiś sposób dzięki temu kontroluję swoje życie. Kontroluję, ale jednocześnie się go pozbywam. Bo do tego właśnie służy każdy papieros.

Do zabijania.

Każda paczka o tym przypomina, a mimo to ludzie palą. Świat samobójców.



Sweet Dreams
  • awatar SweetKitt: @Cinderella x: Masz rację. Palę prawie dwa lata i czasami, szczególnie jak jest jakaś impreza, paczka nie wystarcza.
  • awatar SweetKitt: @calamity97: jak tak długo nie paliłaś i dajesz radę, to nie kupuj, nie warto. I tak są coraz droższe.
  • awatar Cinderella x: od czegos trzeba umrzec:))))@up ja potrafie wypalic paczke na jeden wieczor...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Kurde.
Chciałabym, zeby ktoś poza Ulą to czytał. Żebym przed każdym wpisem nie musiała myśleć: "ej, głupku! i po co ci to? daruj sobie, wystukanie myśli na klawiaturze nic nie da. I tak nikt tego nie czyta."

Sweet Dreams
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Miłość?
Chętnie.

Ale co to w ogóle dla Ciebie jest miłość? Przecież dobrze mnie znasz, wiesz już, jaka jestem i czego pragnę. Wiesz, że chciałabym, żebyś mnie jeszcze przytulił.. Ale "chodź, kochanie, musimy się zbierać" przychodzi Ci do głowy dopiero wtedy, kiedy odrzucam Twoją propozycję. Na "szybki numerek" w Twoim wyobrażeniu czasu jest wystarczająco, ale żeby mnie objąć - to już chyba za dużo.. Przecież łatwiej jest bez tych czułości.
Mimo to potrafisz wspaniale całować. Potrafisz, jeśli chcesz. I potrafisz mnie pieścić tak, żebym czuła się wyjątkowa. Ale robisz to zawsze z rozmysłem, prawda? Gdyby była jakaś droga na skróty do celu, to wybrałbyś właśnie ją.? Bo jak zaczynasz mnie tak pieścić i całować, to wiem, do czego zmierzasz. I ostatnio coraz mniej mi się to podoba. Nie wiem, dlaczego. Bo coraz częściej czuję, że na tym to wszystko się opiera? Bo coraz mniej siebie rozumiemy? Bo mamy coraz więcej spraw, które tracą przez to ważność? Może jest tak dlatego, że nie masz nawet swojej definicji miłości? A przecież świat utwierdza ludzi w przekonaniu, że jak jest seks, to wszystko jest w porządku?
Otóż nie jest. Chciałabym też czuć, że Ci zależy i że mnie rozumiesz. Że nie jestem dla Ciebie tylko przedmiotem bez większej wartości, który można w razie potrzeby łatwo zastąpić innym. Bo Ty dla mnie czymś takim nie jesteś...

"Więc chodź, pomaluj mój świat.. Na żółto i na niebiesko..."

Sweet Dreams
 

 
Antybiotyki.

Sweet Dreams
 

 
Czasem szkoła potrafi być pozytywna, wystarczy tam być, nie przejmować się zbytnio, gdy coś się nie udaje i iść do przodu. A kiedy czasem jest źle i nie możemy już wytrzymać w natłoku treści i niepowodzeń, wystarczy niepostrzeżenie oprzeć delikatnie głowę o ławkę i przespać do dzwonka




 

 
Kocham Twoje szafirki, Misiaczku!
 

 
To był najgorszy, a zarazem najlepszy weekend, jaki miałam.

W piątek strasznie pokłóciłam się z Adasiem, kiedy odprowadził mnie do domu, pożegnaliśmy się tak jakoś chłodno. I poszedł. Tak zwyczajnie. Nie chiałam, żebyśmy się tak rozstawali, takie spięcia nigdy nie kończą się dobrze. Pobiegłam za nim, dogoniłam go na ulicy, chciałam, żebyśmy jeszcze porozmawiali, ale on odpowiedział, że się spieszy. Odtrącił mnie. Tak po prostu. Zawróciłam więc do domu, usiując ukryć łzy, które nagle same zaczęły płynąć mi po twarzy. Złapał mnie jeszcze i chciał pomówić, ale nie chciałam, żeby patrzył, jak płaczę.
Na pewno nie, kiedy płaczę przez niego.
Noc spędziłam jak we śnie, mimo że nawet nie zmrużyłam oka.
Wierciłam się, płacząc i usiłując zasnąć. Rano leżałam już tylko na podłodze, z nogami na kaloryferze, nie zwracając już uwagi na łzy, które mimo moich szczerych chęci, nie przestawały płynąć. Po południu rodzinka przypomniała sobie, że istnieję i usiłowali wyciągnąć ze mnie powód płaczu i przekonać mnie, żebym coś zjadła. Ale nie miałam ochoty. Na szczęście napadało akurat sporo śniegu, zabrałam więc łopatę i poszłam odśnieżać. Wysiłek fizyczny trochę mi pomógł. Jak wróciłam, zdecydowałam się nawet na zjedzenie bułki. Do tego Adam zadał mi trzy pytania, które zmusiły mnie do przemyślenia całej sytuacji. Zapytał, co w ogóle do niego czuję, co o nim myślę i co myślę o nas, naszym związku. Odpowiedziałam zupełnie szczerze, bez koloryzowania i idealizowania faktów.
I tu weekend zrobił się przyjemny.
Adam spytał, czy chcę u niego spać. Zgodziłam się, pod warunkiem, że on też odpowie mi na te same pytania. Odpowiedział. Około 21 byliśmy już u niego. Zaopiekował się mną tak słodko (bo jestem troszkę chora), robił mi herbatę, nawet zmusił mnie do zmierzenia sobie temperatury... Rozmawialiśmy, tłumaczyliśmy sobie wszystko, godziliśmy się. Nawet nie wiem, kiedy zasnęłam, wtulona w jego ciepłe i mocne ramiona. Dzień też spędziliśmy bardzo miło, oglądając filmy, rozmawiając, grając w NFSU2. Usiłowałam go przy tym przekonać, że jestem lepsza, ale dla sprawiedliwości: nie jestem
Po powrocie do domu czekało mnie jeszcze kazanie ojca na temat "Ostatni raz u niego śpisz! Może się wyprowadź!". Nie przejęłam się tym zbytnio. Przecież nie mam pięciu lat, potrafię sama o sobie zadecydować i (UWAGA! SZOK!) wiem, skąd się biorą dzieci! Kuuuurwa... Może trochę zaufania?

Podsumowując: Kocham mojego wariata jeszcze bardziej niż zawsze i wiem, że poradzimy sobie nawet w najtrudniejszych sytuacjach..
No bo hej, umówmy się! Przecież bywało gorzej.


Sweet Dreams *.*
 

 
Cześć. Mam nadzieję, że miło Wam minął dzień.
Dzisiaj wrzucam wiersz mojego autorstwa:


Zobaczyłam dzisiaj w lustrze
Twarz.
Twarz małego dziecka.
Oczy.
Szafirowe paciorki wypełnione
Strachem, dziecięcą niepewnością.
Niemym błaganiem o pomoc.
Podanie dłoni dorosłego,
Który pewnym krokiem
Poprowadzi je w przyszłość.
Ale to był moment.
Wystarczyła chwila,
Żebym przekonała samą
Siebie, że to dziecko
Łatwo można ukryć
Pod maską pewności siebie.
Za zasłoną fałszywych uczuć.

I kilka zdjęć, oczywiście dzieciaków












Sweet Dreams
 

 
I popłakałam się dzisiaj na religii..
Oglądaliśmy film "Bez mojej zgody".
Nie sądziłam, że będzie o osobie chorej na raka, a w zasadzie jej siostrze, ale podziałała na mnie oczywiście nie ta bohaterka, co trzeba. Gdybym wiedziała wcześniej, w ogóle nie zjawiłabym się na lekcji. Mogę oglądać takie filmy, ale w domu. Sama, albo z Adamem. Tak, najlepiej z nim. On mnie zawsze chroni. Przy ludziach trzeba udawać twardą. <Przecież to wstyd, żeby taka duża dziewczynka płakała.> Ale nie płaczę z powodu filmu. Płaczę, bo mnie boli...

To chyba naturalne, że najpierw pomyślałam o Mamie. Mija trzeci rok od Jej śmierci i dalej nie mogę się z tym pogodzić. Cały czas zastanawiam się, czy nie dało się zrobić czegoś jeszcze, czy na pewno wykorzystaliśmy każdą możliwość..
Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nie pamiętam Jej takiej, jakbym chciała.
Zawsze na pierwszy plan wychodzą złe wspomnienia: naszych kłótni, sprzeczek, niedopowiedzeń, zwykłej walki pokoleniowej...
I te rzeczy, których nie zdążyłyśmy sobie powiedzieć.
Rzeczy, o które nikogo innego już nie zapytam.
Małe i pozornie nieważne sprawy, które nabierają znaczenia w miarę mojego dorastania, kiedy rozumiem więcej.
Teraz wiem, że gdybym dostała szansę odzyskania chociaż paru dni z Mamą, potrafiłabym je wykorzystać lepiej. Nie byłabym już taka jak wcześniej. Nie jestem taka jak wcześniej. Teraz jestem mądrzejsza.
I doświadczona: widziałam Śmierć na własne oczy. Żałuję tylko, że nie mogłam Jej jakoś przekonać. że przyszła w niewłaściwe miejsce; pomyliła domy... Przecież dobrzy ludzie nie powinni odchodzić w tak młodym wieku.

Miałaś tutaj zbyt wiele do zrobienia... Przecież jesteś mi potrzebna! Wiem, że to samolubne... Ale też nie chciałaś odejść, Mamo.! Chciałaś żyć, przecież wiem.! Dopiero w ostatnich dniach straciłaś tę chęć, bo było strasznie...
Ból, cierpienie i oczekiwanie na nieuniknione...

Nikomu tego nie życzę.
Nawet nie wiecie, jakie macie szczęście, posiadając obydwoje rodziców. Często słyszę głupoty typu "nienawidzę mamy, bo cośtam".
Ale bez niej nie będzie lepiej.
Nie wierzysz? To nie wierz, ale szanuj, co masz.

Sweet Dreams
  • awatar SweetKitt: @Another_dreams: Sorry za taki smutny wpis, nie chciałam doprowadzać Cię do płaczu..
  • awatar Another_dreams: i teraz to ja płaczę.. i to o wiele bardziej niż Ty na lekcji. Podziwiam Cię, ja nie byłabym taka silna. ehh to trochę taki paradoks, że tutaj poznaję Cię od całkiem innej strony, niż w rzeczywistości.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
I kto powiedział, że po dłuższym czasie w związku już nie da się zaskoczyć tej drugiej osoby?
Chyba nie widział dzisiaj mojej miny, jak Adaś wszedł do sali, gdzie mieliśmy zajęcia. Cały czas myślałam, że idzie do pracy, zresztą on pozwolił mi w to wierzyć, a nawet utwierdzał mnie w takim przekonaniu. Możecie zatem wyobrazić sobie moje zaskoczenie, gdy notowałam coś na scenariuszu, a on nagle wyłonił się zza Marcina-aktora-reżysera, który z nami pracuje. Już wydawało mi się, że popłaczę się z radości. Adam chyba po prostu wiedział, że go potrzebuję.
Jego obecności.
Jego głosu.
Jego ust.
Jego dotyku.
Po prostu Jego.
To była najlepsza niespodzianka, w najlepszej chwili



Poza tym z ciekawszych rzeczy, to dzwoniliśmy dzisiaj do Tomka Karolaka, ale nie odebrał W sumie nic dziwnego. Zajęty człowiek, niedługo w Imce premiera bajki Momotaro, więc musi zadowolić najbardziej wymagającą widownię -> dzieci.
Marcin w niej gra, więc nie będziemy mieć zajęć przez najbliższe dwa tygodnie, bo będzie przesiadywał w Warszawie
Zobaczymy co zrobi, jak będzie się zbliżać premiera naszego występu, a nie będziemy na nią gotowi..


Sweet Dreams
  • awatar Gość: wzajemne wspieranie się to jest to:)
  • awatar ForeverSleep: Aaaaaaaaaaale uroczo <3
  • awatar Another_dreams: Wy byście nie byli gotowi? proszę Cię, jesteście najlepsi! :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Jak to jest, że jeden człowiek samą swoją obenością potrafi obudzić w nas niewyobrażalne poczucie szczęścia?
Taaaak, moje serce wróciło na swoje miejsce. Zdecydowanie. Teraz jest jeszcze lepiej. Mam wrażenie, że podczas takich rozstań upewniamy się tylko jak bardzo kochamy drugą osobę i potrzebujemy jej do osiągnięcia sczęścia, czyli stanu, w którym nawet zimno wydaje się być cieplejsze *.*

Oglądaliśmy dzisiaj nasze stare zdjęcia i wspominaliśmy początki związku. Zauważyliśmy ostatnio, że wiele rzeczy między nami zanika, nie robimy już tego, co dawniej było dla nas codziennością. To nas delikatnie od siebie oddala, ale jednocześnie zbliżamy się do siebie w inny sposób. Nie jesteśmy tak spontaniczni jak wcześniej, ale za to potrafimy na spokojnie porozmawiać i porozumieć się w trudnych chwilach. Spotykamy się rzadziej, bo chodzimy do różnych szkół, Kiwi(a raczej Adaś) pracuje, ja też mam teraz więcej obowiązków; wykorzystujemy jednak maksymalnie ten czas, który dla siebie mamy. I liczymy się ze swoimi uczuciami.
Bo to już nie jest zwykła zabawa.
Zaczynamy myśleć o przyszłości.



Sweet Dreams
 

 
Życie jest czarne i czerwone.
Wrzucam mój wiersz, który kiedyś sam mi się napisał. Mam nadzieję, że się spodoba:

Najdroższy!
Co pozwalasz mi żyć.
Gdy czarne,
krwią broczące chmury,
przygniatają mnie
i każą mi lec;
gdy już upadam,
wiem, że pomożesz mi biec.
Moje szaleństwo
z Twoim splata słów
drobnych, lecz jakże ważnych,
ściśle w ogniwa łańcucha
nierozerwalnie związanych,
pęto krzyku.
Nasze ciała, usta i języki
łączą się w mojej głowie
w gwałtownej burzy uczuć
silniejszej niż tornado,
choć wiem, że nie możesz
być mój
łudzę się
Jestem jak świeca,
co czeka na iskrę.
Wtedy Ty gasisz płomień,
który dotąd oświetlał me skronie.
Wybaczam.
Przepraszam.
Odchodzę.


Sweet Dreams <3
 

 
Smutno mi. W takie dni jak ten szczególnie zwracam uwagę na niepodważalny fakt, że czas płynie i nie ma możliwości powrotu i "nadrobienia" straconych chwil.

Sobota.. Gdzieś w głębi czuję, że jestem nie na swoim miejscu, mimo że leżę we własnym łóżku. Ale dom nie jest tam, gdzie akurat znajduje się moje ciało, tylko tam gdzie jest moje serce. A ono jak na złość nie zamierza być przy mnie, tylko błądzi po Krakowie, szukając swojej drugiej połówki.
Bo Kiwi mnie zostawił. Pojechał sobie na weekend, czyli akurat te dni, kiedy zawsze możemy pobyć ze sobą trochę dłużej. Nie jest to możliwe w tygodniu, gdy biegamy między szkołą, pracą, dodatkowymi zajęciami i praktykami a domami, w któych zawsze jest do zrobienia więcej, niż się wydaje. Często się mijamy. Czasem nie ma czasu, żeby chociaż napisać sms-a. Ale weekendy są tylko nasze, to dwa,a w zasadzie półtora dnia, które możemy poświęcić sobie nawzajem i spędzić je jak tylko chcemy.
Ale on je zwyczajnie oddał. Czuję się przez to taka samotna, taka opuszczona i pusta w środku, że na nic nie mam ochoty. Najchętniej zwinęłabym się w malutki kłębuszek, schowała w jakimś ciemnym kącie i przespała czas do poniedziałku.

W dodatku dziś rano dostałam mega "miłą" wiadomość od siostry. Może ją zacytuję: "Zuzanna[jej córka] ogląda nasze wesele i mówi: Anka jeszcze nie była taka stara na waszym weselu i była ładna? Tak mamo? tak? tak?" Kochane dziecko.. Potrafi człowieka podnieść na duchu.

Macie za ten smutny wpis kochanego pieska:

Sweet Dreams
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Zeżera mnie zazdrość... W dodatku nie jest to moja zazdrość, tylko ta druga, moim zdaniem znacznie gorsza: zazdrość osoby, na której tak bardzo mi zależy... Osoby, którą kocham.

Kiwi jest strasznym zazdrośnikiem, ale to da się przeżyć. W zasadzie nie bardzo mu się dziwię. Sama sobie nie ufam, a wymagam tego od niego. Ale tym razem postanowił chyba zaryzykować i moje spotkanie z Danielem, na które zresztą długo czekałam, doszło jednak do skutku.

Los chyba był troszkę temu przeciwny, bo najpierw okazało się, że w kawiarni, w której się umówiliśmy, było jakieś spotkanie autorskie, a w dwóch kolejnych brakowało miejsca. Ale w końcu, po chwilowym namyśle, znaleźliśmy dla siebie kącik i udało nam się miło spędzić czas, popijając kawę i rozmawiając na wspólne tematy, których nigdy nam nie brakuje. Może dlatego, że widzimy się tak rzadko. Ostatecznie Daniel zaprosił mnie na swoje urodziny, a potem zawiózł do siostry. Było naprawdę fantastycznie i trochę mi żal, że nie spotykamy się częściej, no ale mój Kiwi czuje się wtedy zagrożony, jak przypuszczam.
Czy czuję coś jeszcze do Daniela?
Czasami myślę, że tak, ale podczas każdego naszego spotkania utwierdzam się w przekonaniu, że nie mogło nam się udać. Nadajemy na tych samych falach, świetnie się dogadujemy i chyba nigdy się nie pokłóciliśmy jakoś poważnie. Nawet jak odeszłam. Jesteśmy do siebie zbyt podobni, mamy takie same poglądy.

A przecież dwa takie same bieguny się nie przyciągają.

Dana nam była tylko przyjaźń i teraz zamierzam to wykorzystać tak bardzo, jak bardzo nie potrafiłam wykorzystać jego miłości przed czterema laty.

Właśnie dlatego chciałabym, żeby Kiwi mi ufał. Przynajmniej w tej sprawie. Chociaż w innych też nie potrafię go już oszukać.
Za dobrze się znamy.
Za bardzo nam zależy.
Trzeba myśleć o sobie nawzajem.
Sweet Dreams
  • awatar SweetKitt: @Another_dreams: Nie wspominałam Wam o "Kiwi"?? Myślałam, że każdy już to wie :D
  • awatar SweetKitt: Nie wspominałam Wam o "Kiwi"?? Myślałam, że każdy już to wie :D
  • awatar Another_dreams: Oooo jak słodko :) Kiwi? okej ;p
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Jak coś ma się zepsuć, to na pewno się zepsuje.
Dobranoc.